Zgubiłam paragon, sklep nie chce przyjąć reklamacji. Co dalej?

by - 25.6.18

Mamy hipotetyczną, a może wcale nie, sytuację. Kupiłyśmy nowe super buty od Gucciego, piękna torebkę Michaela Korsa, czy też wielki telewizor plazmowy by bić bogactwem po oczach sąsiadów oglądając kolejne zwycięstwa naszej dzielnej drużyny na mistrzostwach (no co - przecież pisałam, że sytuacja jest hipotetyczna taaaak?). Niestety nie cieszyliśmy się opadniętymi szczękami znajomych zbyt długo - tv przestał działać, ze szpilek zrobiły się papcie, a torebka zaczęła przypominać jednorazówkę z popularnego dyskontu. Chcemy je reklamować - szukamy paragonu.




Opcja pierwsza optymistyczna - mamy paragon, Pani z uśmiechem przyjmuje reklamację. Czekamy plus/minus 14 / 21 dni i mamy znów gotowy do użycia / noszenia / oglądania towar. Jeśli mamy więcej szczęścia to dostajemy nową torebkę i znów szpanujemy wśród koleżanek. 

Opcja mniej optymistyczna - idziemy do sklepu, jednak nie mamy paragonu, więc z błaganiem w oczach tłumaczymy, że przecież kupione tu przedwczoraj, że Pani pamięta, bo akurat była i nie miała wydać 1gr, że paragon był no ale nie ma, ale przecież, koleżanka Mariola mówiła, że go wcale według prawa nie trzeba więc chyba tak można i chcielibyście zareklamować. Pani z bezradną miną tłumaczy, że o tu jej kierownik napisał, że podstawą reklamacji jest tylko i wyłącznie paragon i ona przeprasza, ale nie przyjmie. Pogodzeni z tym faktem idziemy z zepsutym sprzętem do domu, klnąc pod nosem, że Mariola, mimo iż taką mądrą i po kursach to g... wie i na pewno wprowadziła nas w błąd, bo skoro paragonu nie ma to i reklamacji też. Oczywiste! 



No właśnie nie. Mariola miała rację - Pani w sklepie nie. Paragon nie jest podstawą gwarancji, o czym jak się okazuje, niewiele osób wie i daje się odprawiać z kwitkiem. Nieznajomość prawa konsumenckiego boli, ale przecież nie sprzedawcę. On doskonale o tym wie co można, a co nie, jednak jeśli może wykorzystać niewiedzę to czemu nie? Otóż wymóg okazania paragonu nie wynika z żadnych przepisów. Sprzedawcy paragon posiadają wyłącznie do celów urzędowych i zwyczajnie tak się utarło, że jest on jedynym dowodem zakupu, no i już koniec kropka! Pamiętajcie więc, że dowodem zakupu może być e-mail wysłany do sklepu z zamówieniem i opłaceniem za towar, wyciąg z banku, potwierdzenie przelewu, płatności karta, a nawet świadek, który był w danym momencie z Wami na zakupach i może potwierdzić, że zakupy dokonano w tym sklepie. Paragon jest rzeczywiście pomocny w reklamacji bo łatwiej jest zidentyfikować konkretną rzecz, przez nas reklamowaną, jednak jego bezwzględne żądanie jest ograniczeniem prawa konsumenta do reklamacji i jest to zachowanie niedopuszczalne.


Jeżeli kupiony towar posiada wadę, masz pełne prawo do tego, aby złożyć reklamację, żądając tym samym doprowadzenia towaru do stanu zgodności z umową (naprawa lub wymiana) lub zwrotu całości lub części pieniędzy. Podstawą reklamacji może być rękojmia (zawsze) lub gwarancja (o ile została udzielona). Sprzedawca nie może uzależniać przyjęcia reklamacji od dostarczenia paragonu fiskalnego. Powtarzając jeszcze raz - paragon to jeden z wielu możliwych dowodów nabycia rzeczy w danym sklepie w i danej cenie.  Nie dajcie się zbyć - poznajcie swoje prawa i z nich korzystajcie. 

No więc co należy zrobić? Na początek proponuję pokazać ten post, albo inny artykuł z sieci - może to wystarczy. Jednak jeśli Pani Grażynka nadal będzie obstawała przy swojej racji i podsuwała nam karteczkę z pięknym napisem "paragon podstawą gwarancji", poproście o rozmowę z kierownikiem. Powinno zadziałać - natomiast w skrajnych przypadkach udajcie się do Rzecznika Praw Konsumenta, on na pewno załatwi tą sprawę pozytywnie. 

>Mieliście taką sytuację, gdzie odmówiono Wam przyjęcia reklamacji towaru z braku paragonu?

Może Ci się spodobać

58 komentarze

  1. Genialny tekst! Mega przyjemnie się takie wpisy czyta! Śmiać mi się chce z tych wszystkich ludzi co jak usłyszą, że trzeba paragon to się poddają. Ile to ja już pytań o takie tematy na grupach widziałam. Na prawdę tak ciężko wpisać pytanie w Google? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przestań - mam wrażenie, że niekórych google gryzie, albo i połyka w całości ;)

      Usuń
  2. Miałam taką sytuację w sklepie. Poprosiłam o kierowniczkę: podałam co kupowałam razem z wadliwym towarem i na podstawie znalezienia kopii paragonu w systemie złożyłam reklamację. Wiele osob daje się w ten sposób 'oszukać'.😖

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieznajomość prawa szkodzi :(

      Usuń
  3. Niestety, sklepy często bazują na nieświadomosci klientów. Dlatego warto zawsze chociaz w google poszukac info :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie nie wszyscy są świadomi tego, a jak sprzedawca czy właściciel sklepu się uprze to koniec nic nie zrobisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie zrobisz. Nie ma prawa sie uprzec. Co to wogole znaczy uprze? Nikt nie może łamać prawa. Jeśli masz problem z oddaniem rzeczy bez paragonu to proś o rozmowe z kierownikiem. Jesli to nie pomoze to rzecznik praw konsumenta na pewno rozwiąże sprawę pomyslnie

      Usuń
  5. Warto znać swoje prawa, bo niestety sklepy na tym korzystają, że konsument jest nieświadomy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo nie wiedziałam o takim czymś fajnie jest się dowiedzieć czegoś nowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. na szczęście nie miałam takiej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja zawsze chowam paragony w jedno miejsce ale fajny tekst

    OdpowiedzUsuń
  9. ALe swietnie napisane. Przykladem z zycia wzietym jest moj tesc, ktory tesciowej buty chcial oddac, poniewaz sie rozkleily.Co "Grazyna" powiedziala? Paragon jest, karton po butach jest, miliony worów, ktorymi byly buty owiniete tez jest, ale nie ma podpietej do obuwia etykietki z logo firmy, bo sie zagubila. I co? "Grazyna" odmowila. Wrocilam tam sama, sprawe zalatwilam. Wystarczyl chwyt: poproszę o rozmowę z kierownikiem. Nie ma co darować. Oni na nas żerują!

    OdpowiedzUsuń
  10. przydatny wpis, teraz będę wiedziała jak sobie radzić gdy zgubię paragon choć do tej pory niczego nie reklamowałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedawno w "Pytaniu na śniadanie" sporo mówili na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na moje szczęście nie miałam takiego przypadku, bo paragony chomikuje jak szalona, żeby później nie użerać się ze sprzedawcą. Nie mniej jednak już coraz rzadziej spotykam się z tymi kartkami w sklepie, a niejednokrotnie wywoływało to u mnie złość, bo mnóstwo ludzi daje się na to nabrać! No jak powiedziała,że bez paragonu nie mogę oddać,to koniec. Wywalam do kosza. No way! Nie możemy dawać się nabijać w butelkę cwaniakom :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za ten artykuł, wiele razy mnie to spotkało/

    OdpowiedzUsuń
  14. Super wpis, lepiej nie mogłaś tego wytłumaczyć :) Może Nasze społeczeństwo w końcu przejrzy na oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo przydatny post 👌nie miałam takiej sytuacji ale dobrze wiedzieć co zrobić w danej sytuacji 😊

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajnie napisałaś ten post. Podoba mi się - chcę czytać takich więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale mnie zaskoczyłaś, a ja zawsze myślałam, że bez paragonu to już sprawa przegrana! ;>

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety miałam taką sytuacje że nie miałam paragonu i Pani nie chciała przyjąć rzeczy, ale na szczęście znalazłam w internecie inf że wcale paragonu mieć nie muszę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie zdarzyła mi się jeszcze taka sytuacja, ale warto znać swoje prawa. świetny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na szczęście na te ważniejsze rzeczy zawsze trzymam paragon. Warto jednak przemyśleć zakupy, jeśli za jakiś czas może nam się odwidzieć produkt

    OdpowiedzUsuń
  21. Mądrze napisane, niewiele osób wie że paragon wcale nie jest niezbędny do reklamacji i rezygnują ze swojego prawa, warto uświadamiać. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pewnie! Dobry wpis, trzeba uświadamiać i ogarniać sytuację :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zawsze myślałam, że paragon jest potrzebny do reklamacji dlatego je składam i przetrzymuje. Dobrze wiedzieć takie rzeczy, przydatny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pracuje w handlu i temat reklamacji nie jest mi obcy!
    O ile faktycznie w niektórych przypadkach właściciele próbują oszukać konsumenta, o tyle najczęściej to właśnie klienci są kompletnie nieświadomi swoich praw. Najczęściej myślą, że zakupiony towar w sklepie stacjonarnym mogą bezproblemowo zwrócić. Dlaczego?...bo tak! Szkoda tylko, że wykłucają się nie znając prawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwrot pełnowartościowego towaru to jest absolutnie inna sprawa i zależy to już od wewnętrznych ustalen sklepu i dobrej woli kierownictwa

      Usuń
  25. Faktycznie w sklepie żądają paragonu i bez tego nie przyjmują. Dobrze wiedzieć, że jednak jest inna możliwość :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeśli faktycznie jest tak że paragon nie jest potrzebny to musi być wpisana gdzieś podstawa prawna do tego & ;) nie do końca jestem przekonana i mowie tu nie o zakupach online tylko stacjonarnie gdzie płacisz gotówką nie kartką na której są historie transakcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiscie ze tak jest - podstawą prawna jest jak wspomniałam w poście - prawo konsumenta. a jeśli nadal masz wątpliwości to zawsze zostaje Ci telefon do Rzecznika on Ci wszystko spokojnie wyjaśni.
      Zgodnie z ustawą o szczególnych warunkach sprzedaży oraz w wyniku zmian kodeksu cywilnego (Dz.U. z 2002 r. nr 141, poz. 1176) warunkiem pozytywnego rozpatrzenia reklamacji czy zwrotu towaru nie jest posiadanie przez kupującego paragonu fiskalnego.
      Przyjęło się, że musi to być paragon lub faktura, ale równie dobrze takim dowodem mogą być: wyciąg z terminala przy płatności kartą, potwierdzenie transakcji wyciągiem z konta bankowego, oświadczenie o zagubieniu paragonu poparte oświadczeniem potwierdzenia dokonania zakupu, dokument gwarancji podpisany przez sprzedawcę, nagranie zakupu przez sklepowy monitoring czy też nawet zeznania świadków potwierdzające fakt naszego zakupu.

      Co więcej Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że informacje, które można czasem spotkać w sklepach (np. internetowych) w formie pisemnej:"Reklamacje uwzględnione są tylko wraz z oryginalnym dowodem zakupu (paragonem fiskalnym lub fakturą VAT). W przypadku jego braku reklamacja nie zostanie uznana, a towar zostanie odesłany na koszt Klienta.zwrot pieniędzy możliwy jest wyłącznie za okazaniem dowodu zakupu w postaci paragonu fiskalnego lub karnetu są niezgodne z prawem, w wyniku czego znalazły się na liście niedozwolonych postanowień umownych w rejestrze prowadzonym przez UOKiK.

      Usuń
  27. Potwierdza się więc, że trzeba walczyć o swoje ! Ciekawy tekst:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wystarczy kwit terminala ☺ na kasach z komputerowych da die znaleźć paragon ale sama pracuje i wiem ze to trochę trwa i dość kłopotliwe

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie miałam takiej sytuacji, ale dziękuję za ten wpis.
    Będę wiedziała jak się zachować w takim przypadku ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda, że nie wiedziałam o tym rok temu. Wtedy wyciąg z kota nie wystarczył i nie mogłam zwrócić towaru... ;/

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeszcze nie miałam takiej sytuacji, ale na przyszłość będę obeznana w temacie!Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo fajnie o tym wiedziec ;) kilka raz zdarzylo mi sie zapodziac paragon :/

    OdpowiedzUsuń
  33. Dobrze, że mam prawnika w domu, bo takie kwestie to dla mnie zupełnie czarna magia...

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja takich sytuacji nie miałam, ale rodzice i rodzina owszem. Dobrze wiedzieć, że bez paragonu również jest szansa na reklamacje

    OdpowiedzUsuń
  35. Faktycznie mało osób zna swoje prawa jako konsumenta. Świetnie, że takie wpisy się pojawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ostatnio chciałam zwrócić buty, bo się rozkleiły po dwóch dniach, ale nie chciano ich przyjąć, bo miałam fakturę zamiast paragonu. Dzięki twojemu wpisowi wiem, że jutro mogę się wybrać ponownie do tego sklepu, a oni powinni przyjąć je na reklamację.

    OdpowiedzUsuń
  37. Z każdej sytuacji jet jakieś wyjście. Każdy ma prawo do reklamacji i zwrotu, jednak niektórzy nie mają ochoty i czasu i nic z tym nie robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do reklamacji tak ale do zwrotu juz nie. Zwrot zalezy tylko od dobrej woli sprzedającego. Nir ma obowiązku przyjąć pelnowartosciowego towaru

      Usuń
  38. Jejku, nie miałam o czymś takim pojęcia. Zawsze myślałam, że paragon musi być. Dobrze, że napisałaś taki post.

    OdpowiedzUsuń
  39. dobrze napisane i przede wszytkim bardzo dobre informacje

    OdpowiedzUsuń
  40. Bardzo pożyteczny wpis. Nie wiedziałam, ze jest aż type możliwości. Warto wiedzieć bo niestety sklepowe buble zdarzają się coraz częściej

    OdpowiedzUsuń
  41. ardzo pomocny wpis, nie wiedziałam, że możliwości jest aż tyle!

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo przydatny tekst, będę wiedziała co robić w przyszłości ;-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetny wpis! Większość osob o tym , pewnoscia nie wiedzialo. Ja sie dowiedzialam, gdy sama musialam wyklocic sie o swoje, gdy parasol ogrodowy, ktory mi sprzedano byl inny biz w umowie. Nie mialam paragonu i nie chcieli mi go przyjąć w sklepie

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja zawsze mimo wszystko staram się pilnować paragonu i najczęściej robie zakupy przez sklep internetowy gdzie mam możliwość wydrukowania paragonu jesli mi się zgubi :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Spotkałam się z takimi problemami u znajomych np. męska koszulka z Reportera za 90zł, która po jednym praniu (prawidłowym) stała się koszulką dla dziecka w wieku może 9lat. Płatność była gotówką a świadka nie uznali jako dowód. Gdzie zgłoszenie było w przeciągu kilku dni od zakupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam udac sie do rzecznika. Ja mialam taki przypadek w mrowce. Swiadka uznali

      Usuń
  46. Dobrze Kochana że poruszasz takie tematy , artykuł bardzo przydatny.
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Bardzo przydatny tekst !
    Dobrze to wiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  48. ja rzadko cos oddaje do reklamacji poki co he

    OdpowiedzUsuń
  49. Szkoda, że nie widziałam tego postu w zeszłym tygodniu bo właśnie straciłam ponad 200 zł. Kupiłam w sklepie stacjonarnym kupiłam leżak bujany ogrodowy. Okazało się, że brakuje ponad połowy śrub i złożenie go jest wręcz niemożliwe,odwieźliśmy go do sklepu bez paragonu i facet dał nam jasno do zrozumienia, że mam spadać. A płaciłam kartą więc potwierdzenie miałam... szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  50. Wiele razy miałam taką sytuację i cieszę się że trafiłam na Twój wpis. Teraz będę wiedziała co robić.

    OdpowiedzUsuń
  51. Bardzo przydatna informacja ! Nie wiedzialam ze paragon nie jest potrzebny

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za Waszą aktywność.
Jeśli obserwujesz mojego bloga, daj znać!

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych. Dane te przetwarzane są dobrowolnie i w każdej chwili możesz z tego zrezygnować. Celem ich zbierania jest zapobieganie Spamu